Wstałam lekko z tego łóżka i nie wiedziałam co robić z leżącymi płatkami róż, wzięłam rękawiczki i pomału zaczęłam je zbierać do przezroczystego kubka i położyłam na komodzie, pomyślałam że jeśli te listki są jak on to może trzeba dać im wody, lecz zapomniałam o tym że ściągnęłam rękawiczkę i dotknęłam, nagle za mną stał Justin.
- Hej. Powiedział za moich pleców a ja odskoczyłam
- Jezu nie strasz mnie
- Nic się nie stało, również się Cieszę że Ciebie widzę. Powiedział
- Tak, tak ale dokładnie teraz mi mów o co w tym wszystkim chodzi jak to możliwe że ty i miotła i Tomi i że jesteś tutaj... w tym miejscu.
- Posłuchaj mnie uważnie. Syknął
Ludzie znają mnie jaki sławny piosenkarz, jako zachłany dupek który myśli że jest fajny, ludzie mają taką opinie bo nasłuchają się plotek i słuchają opini kogoś kto nawet mnie nie zna osobiście. A jeśli chodzi o miotłę, to jestem Czarodziejem. Dlatego rozmawiasz z Tomim i ogólnie to mówisz do mnie po angielsku kto ze mną rozmawia naucza się automatycznie mojego języka..
- Ale czekaj, jak to czarodziejem?.
- Mając około 3 miesięcy nie mogłem zapanować tyn co się dzieje. To było jak obietnca powiedziałem ze będę przestrzegał tajemnic czarodziejów. Więc o to i ja, myślisz dlaczego Selena wybrała film o czarodziejach a nie nas...
-a co sie dzieje jak to możlwe to wczoraj ?.
- Nic, po prostu jestem sobą a ty mi się spodobałaś Jesteś bardzo fajną dziewczyną wiesz?.
- Serio, będę na twoim koncercie za 3 dni a na razie możesz zmykać pamiętaj o mnie czasem
- Dobrze.
15:54
Miłego dnia ; ** Justinek <3 Serio ON XD
Nagle znikł była tylko od niego wiadomość i to jeszcze miła wiadomość przynajmniej w końcu dowiedziałam się o Co tak ogólnie chodziło, teraz czas by posprzątać pokój.
Ps: Bardzo mały, mam mega praktyki więc przepraszam jak bedzie wolne dodam długi ; *
Popularne posty
-
Dzień Udany Jednym Słowem, Chyba Wszystko Wraca Po Staremu Co jest ze mną nie tak? -Wszystko. Godzina 23:15 Jestem Susan mówią też Si...
-
Wstałam lekko z tego łóżka i nie wiedziałam co robić z leżącymi płatkami róż, wzięłam rękawiczki i pomału zaczęłam je zbierać do przezroczy...
-
Justin.. Gdzie ta cholera jest, uciekł mi, mały nie znośny.. oo tam jest. Leciałem zobaczyć co na mieście słychać, dzień ciemny, troszk...
-
Godzina 12:34 Podniosłam lekko głowę spoglądając na budzik leżący na komodzie, miałam zaspane oczy i spojrzałam jeszcze raz. - O chol...
-
Był lekki wiatr, drzewa szumiały, liście spadały, ja płakałam. Poczułam na ramieniu dotyk. - Czego chcesz ode mnie?. - Wybiegłaś zostawi...
piątek, 8 listopada 2013
środa, 6 listopada 2013
Rozdział 3
Justin..
Gdzie ta cholera jest, uciekł mi, mały nie znośny.. oo tam jest.
Leciałem zobaczyć co na mieście słychać, dzień ciemny, troszkę zimno z nad chmur.
- TOMI?!
Przeleciał nad mną moje zwierzątko, dokładnie nietoperz, jest strasznie złośliwy i pyskaty.
Spoglądałem na niego co on robi, chciał mi uciec ale gdy tylko się obejrzył czy za nim lecę wpadł w okno, prawdopodobnie okno było otwarte i powiem wam że po chwili usłyszałem bardzo piskliwy głos, chodź byłem bardzo daleko od tego mieszkania, powiedziałem sobie że dam Tomiemu jakieś 15 minut dla rozrywki, na mojej miotałce oglądałem cały ciąg zdarzeń, chciałem zobaczyć co z tego mojego zwierzaka wyrośnie.
SiSi
- aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! MAMO ! aaaa!. Krzyczałam nie mogłam się opanować, stanęłam w koncie i zaczęłam śpiewać.
- Bądź już Cicho co, ludzie co za babsko. Czarny nietoperz usiadł na mojej komodzie i patrzył na mnie.
- Ty, ty, ty mówisz? Miałam taki strach w oczach że mogłabym zagrać w horrorze.
- Nie klekocze, daruj sobie przedstawienie i jak możesz zgaś światło, bo razi. Powiedziało to małe coś.
Podeszłam do lampki nocnej i zapaliłam ją, podchodząc do drzwi, nacisnęłam na włącznik światła.On na prawdę mówi? Nie no chyba śpie. Tak ja śpie jak nic, to nie możliwe
- Co tak dziwnie machasz głową masz jakieś triki? a może coś cię boli?. Spytał mnie czarny stworek.
- Jak się nazywasz?
- Tomi, a ty ?. Spytał patrząc z ciekawością.
- Susan ale mówią SiSi.
- Pasujesz do mojego Pana. Powiedział Tomi
- Co ? Jakiego Pana?! Zbok. Powiedziałam i zmrużyłam oczy.
- Chodziło mi o mojego Pana że Pana, jestem zwierzątkiem. Powiedział po czym uśmiechnął się
Przybliżyłam się w jego kierunku i leciutko chciała go dotknąć, lecz poczułam na sobie wiatr przez który przedostał się tak mocno ze upadłam, wstałam otrzepałam się i zauważyłam że przez okno coś wpadło odwróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z samym Justinem Bieberem
Zaczęłam się śmiać..
- Hahahaha to żart ? to żart hahaha jestem w ukrytej kamerze ? hahaha.
- Wleciałeś do jakiejś wariatki, serio. Powiedział Justin po czym zrobił grymas
- Być może wariatka, hahaha bo nie wierze w to co się dzieję to jest nie możliwe. haha
- Ale że co?, no przecież tu stoje. Justin był dla mnie lekko nie miły a Tomi się z nas nabijał i patrzył to raz na mnie to na Justina.
- Pasujecie do Siebie. Powiedział Tomi
Ja z Juju zaczeliśmy się śmiać, gdy nagle.
- Co ci się stało? płaczesz?. Spytał Justin
- Nie ważne, po prostu, muszę się obudzić z tego snu.
- Jaki sen, a już wiem, więc to tak :
Ja jestem Justin, tak ten piosenkarz, ten co ma miliony na koncie co jest pedałem itp..
- Nie mów Tak ! . Przerwałam mu
- Przecież wy Hejterzy lubicie tak o mnie mówić. Powiedział
- Nie mów tak bo ci skopie ten, ten sexsowny zadek ! Masz pecha bo jestem belieberką ! i to od twoich zasranych 5 lat i troszkę szacunku do twojej osoby bo cię Zjem. Yhh ! .
Po tych słowach, Justin miał pewność że jestem jebnięta. Modliłam się by o nich zapomniał.
- Czyli Belieber, jeśli powiem ci że dostaniesz płyty, bilet na koncert, gadzety i uścisk, to zapomnisz o tym wydarzeniu?. Spytał
- dodatkowo :Twój prawdziwy nr, Follow na TT, i zdjęcie z Tobą i jesteśmy kwita.
- Ostro. Dobra, ale za to już nie płaczesz, stoi?. Spytał
Spojrzałam na jego kroczę, chyba stoi. Zaśmiałam się sama do siebie podeszłam do szafki poszukać aparatu i przy okazji wzięłam telefon by zapisać nr telefonu.
- Stoi. Zaśmiałam się lekko
Justin tak po prostu za siebie wyciągnął albumy, wziął tel wszedł na TT follnął mnie i uścisnął, podał mi nr, zrobiliśmy szybkie zdjęcie i na stole leżały już 2 bilety.
Dwa ? dlaczego dwa?. Nie wiem ale jak daje to bierz.
Justin wziął w klatkę Tomiego i wyleciał przez okno na miotle. Ja nie wiem o co chodzi, jak Justin na miotle jak To możliwe i że ja ich bez błędnie rozumiem?. Moje oczy wyglądały jak 5 zł, twarz w grymasie i cała się trzęsłam. Byłam Belieber miałam Justina w domu w pokoju, tylko dla Siebie.
Czujecie to? Bo ja nie.
Ja muszę się dowiedzieć o co tu chodzi, ale czekaj co ja mam zrobić teraz ? Może po prostu się położę spać.
11:23
#Sygnał Wiadomości#
Z ledwo otwartymi oczami spojrzałam na telefon, moje skrzynka była zapełniona
20:15 Karla
Gdzie ty jesteś do Cholery !!! Martwię się, szukam cię po całym osiedlu !
20:25 Karla
Gdybyś miała chociaż troszkę w tej głowię odpisałabyś MI !
23: 20 Karla
Przesadziłaś.. ! Nie odzywaj się do mnie ! Słyszałam że wyszłaś z Kamilem gdzieś !.. Nie powiedziałaś mi !! -.-
....
....
....
Położyłam telefon pod poduszkę i położyłam się na drugi bok, poczułam zapach kwiatów. To róże, liście róży, po rorzucane po całym łóżku. Leżała tylko karteczka na łóżku.
Spróbuj zadbać o coś co daje życie drugiej osobie, pozbieraj i pielęgnuj mnie, uważaj dotkniesz dłonią to się zjawie ; *
Ps: Wiem moja bania jest nie ogarnięta ale powiem wam że jest dobrzee ;D
Gdzie ta cholera jest, uciekł mi, mały nie znośny.. oo tam jest.
Leciałem zobaczyć co na mieście słychać, dzień ciemny, troszkę zimno z nad chmur.
- TOMI?!
Przeleciał nad mną moje zwierzątko, dokładnie nietoperz, jest strasznie złośliwy i pyskaty.
Spoglądałem na niego co on robi, chciał mi uciec ale gdy tylko się obejrzył czy za nim lecę wpadł w okno, prawdopodobnie okno było otwarte i powiem wam że po chwili usłyszałem bardzo piskliwy głos, chodź byłem bardzo daleko od tego mieszkania, powiedziałem sobie że dam Tomiemu jakieś 15 minut dla rozrywki, na mojej miotałce oglądałem cały ciąg zdarzeń, chciałem zobaczyć co z tego mojego zwierzaka wyrośnie.
SiSi
- aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! MAMO ! aaaa!. Krzyczałam nie mogłam się opanować, stanęłam w koncie i zaczęłam śpiewać.
- Bądź już Cicho co, ludzie co za babsko. Czarny nietoperz usiadł na mojej komodzie i patrzył na mnie.
- Ty, ty, ty mówisz? Miałam taki strach w oczach że mogłabym zagrać w horrorze.
- Nie klekocze, daruj sobie przedstawienie i jak możesz zgaś światło, bo razi. Powiedziało to małe coś.
Podeszłam do lampki nocnej i zapaliłam ją, podchodząc do drzwi, nacisnęłam na włącznik światła.On na prawdę mówi? Nie no chyba śpie. Tak ja śpie jak nic, to nie możliwe
- Co tak dziwnie machasz głową masz jakieś triki? a może coś cię boli?. Spytał mnie czarny stworek.
- Jak się nazywasz?
- Tomi, a ty ?. Spytał patrząc z ciekawością.
- Susan ale mówią SiSi.
- Pasujesz do mojego Pana. Powiedział Tomi
- Co ? Jakiego Pana?! Zbok. Powiedziałam i zmrużyłam oczy.
- Chodziło mi o mojego Pana że Pana, jestem zwierzątkiem. Powiedział po czym uśmiechnął się
Przybliżyłam się w jego kierunku i leciutko chciała go dotknąć, lecz poczułam na sobie wiatr przez który przedostał się tak mocno ze upadłam, wstałam otrzepałam się i zauważyłam że przez okno coś wpadło odwróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z samym Justinem Bieberem
Zaczęłam się śmiać..
- Hahahaha to żart ? to żart hahaha jestem w ukrytej kamerze ? hahaha.
- Wleciałeś do jakiejś wariatki, serio. Powiedział Justin po czym zrobił grymas
- Być może wariatka, hahaha bo nie wierze w to co się dzieję to jest nie możliwe. haha
- Ale że co?, no przecież tu stoje. Justin był dla mnie lekko nie miły a Tomi się z nas nabijał i patrzył to raz na mnie to na Justina.
- Pasujecie do Siebie. Powiedział Tomi
Ja z Juju zaczeliśmy się śmiać, gdy nagle.
- Co ci się stało? płaczesz?. Spytał Justin
- Nie ważne, po prostu, muszę się obudzić z tego snu.
- Jaki sen, a już wiem, więc to tak :
Ja jestem Justin, tak ten piosenkarz, ten co ma miliony na koncie co jest pedałem itp..
- Nie mów Tak ! . Przerwałam mu
- Przecież wy Hejterzy lubicie tak o mnie mówić. Powiedział
- Nie mów tak bo ci skopie ten, ten sexsowny zadek ! Masz pecha bo jestem belieberką ! i to od twoich zasranych 5 lat i troszkę szacunku do twojej osoby bo cię Zjem. Yhh ! .
Po tych słowach, Justin miał pewność że jestem jebnięta. Modliłam się by o nich zapomniał.
- Czyli Belieber, jeśli powiem ci że dostaniesz płyty, bilet na koncert, gadzety i uścisk, to zapomnisz o tym wydarzeniu?. Spytał
- dodatkowo :Twój prawdziwy nr, Follow na TT, i zdjęcie z Tobą i jesteśmy kwita.
- Ostro. Dobra, ale za to już nie płaczesz, stoi?. Spytał
Spojrzałam na jego kroczę, chyba stoi. Zaśmiałam się sama do siebie podeszłam do szafki poszukać aparatu i przy okazji wzięłam telefon by zapisać nr telefonu.
- Stoi. Zaśmiałam się lekko
Justin tak po prostu za siebie wyciągnął albumy, wziął tel wszedł na TT follnął mnie i uścisnął, podał mi nr, zrobiliśmy szybkie zdjęcie i na stole leżały już 2 bilety.
Dwa ? dlaczego dwa?. Nie wiem ale jak daje to bierz.
Justin wziął w klatkę Tomiego i wyleciał przez okno na miotle. Ja nie wiem o co chodzi, jak Justin na miotle jak To możliwe i że ja ich bez błędnie rozumiem?. Moje oczy wyglądały jak 5 zł, twarz w grymasie i cała się trzęsłam. Byłam Belieber miałam Justina w domu w pokoju, tylko dla Siebie.
Czujecie to? Bo ja nie.
Ja muszę się dowiedzieć o co tu chodzi, ale czekaj co ja mam zrobić teraz ? Może po prostu się położę spać.
11:23
#Sygnał Wiadomości#
Z ledwo otwartymi oczami spojrzałam na telefon, moje skrzynka była zapełniona
20:15 Karla
Gdzie ty jesteś do Cholery !!! Martwię się, szukam cię po całym osiedlu !
20:25 Karla
Gdybyś miała chociaż troszkę w tej głowię odpisałabyś MI !
23: 20 Karla
Przesadziłaś.. ! Nie odzywaj się do mnie ! Słyszałam że wyszłaś z Kamilem gdzieś !.. Nie powiedziałaś mi !! -.-
....
....
....
Położyłam telefon pod poduszkę i położyłam się na drugi bok, poczułam zapach kwiatów. To róże, liście róży, po rorzucane po całym łóżku. Leżała tylko karteczka na łóżku.
Spróbuj zadbać o coś co daje życie drugiej osobie, pozbieraj i pielęgnuj mnie, uważaj dotkniesz dłonią to się zjawie ; *
Ps: Wiem moja bania jest nie ogarnięta ale powiem wam że jest dobrzee ;D
wtorek, 5 listopada 2013
Rozdział 2
Był lekki wiatr, drzewa szumiały, liście spadały, ja płakałam.
Poczułam na ramieniu dotyk.
- Czego chcesz ode mnie?.
- Wybiegłaś zostawiłaś mnie mówiąc by spojrzeć do przodu, od razu przyszedłem za Tobą, wybacz. Syknął
- Przepraszam, myślałam że to moja kumpela. Mówiłam przez łzy
- Co się stało?. Spytał z troską
- Dzwonił były, wyzywał mnie od dziwek..
- Dlaczego tak?. Spytał
- Nie wiem, nie mam pojęcia to on powinien nazwać się dziwką.. On mnie zdradził..
- Nie płacz, hej, chodź. Przysunął się do mnie i położył moją głowę na swoim ramieniu.
- Nie wiedziałam że jesteś wrażliwy. Spojrzałam na chłopaka.
- Tak właściwie to się z tym kryje więc jak możesz być wyrozumiała, nie mów nikomu o tym co tu się zdarzyło, zostaw to dla siebie, dobrze?. Patrzył na mnie z groźną miną
- Nie ma sprawy, będę szła do domu, wybacz.
- Odprowadzę cię, dobrze?. Spytał
- No dobrze.
Zerwałam się z miejsca gdzie siedzieliśmy i ruszyłam w kierunku domu, nadal jeszcze płakałam.
- Hej, ale nie płacz. Chłopak złapał mnie za rękę i przysunął do siebie, szliśmy tak objęci jak jakaś para, ale ja tak nie uważałam to że on mi się podobał nie znaczy że mogę sobie myśleć takie rzeczy.
Przed domem puściłam się z uścisku i przytuliłam chłopaka.
-Dziękuje, dziękuje że jesteś.
- Nie ma za co, że ja cię wcześniej nie widziałem, teraz spokojnie bez nerwów, wróć do domku i spać. Powiedział po czym pocałował mnie w policzek a ja się tylko uśmiechnęłam i otworzyłam drzwi wejściowe.
Podążałam po schodach jak żółw, myśląc, co to w ogóle było?.
Gdy już weszłam do pokoju zdjęłam buty, położyłam kurtkę na fotel, otworzyłam lekko okno i podeszłam do szafki wyjąć piżamkę, pech chciał że walnęłam głową z całej siły i padłam na podłogę...
Wstałam, łapiąc się za głowę i czułam jak moja głowa mi pulsuje, zgasiłam światło i położyłam się na łóżko , próbowałam zasnąć, gdy naglę do mojego pokoju wleciało coś dużego.. co do cholery.
Wstałam zapalić i zaczęłam się drzeć.
Ps: Szybki rozdział , do następnego ; *
Poczułam na ramieniu dotyk.
- Czego chcesz ode mnie?.
- Wybiegłaś zostawiłaś mnie mówiąc by spojrzeć do przodu, od razu przyszedłem za Tobą, wybacz. Syknął
- Przepraszam, myślałam że to moja kumpela. Mówiłam przez łzy
- Co się stało?. Spytał z troską
- Dzwonił były, wyzywał mnie od dziwek..
- Dlaczego tak?. Spytał
- Nie wiem, nie mam pojęcia to on powinien nazwać się dziwką.. On mnie zdradził..
- Nie płacz, hej, chodź. Przysunął się do mnie i położył moją głowę na swoim ramieniu.
- Nie wiedziałam że jesteś wrażliwy. Spojrzałam na chłopaka.
- Tak właściwie to się z tym kryje więc jak możesz być wyrozumiała, nie mów nikomu o tym co tu się zdarzyło, zostaw to dla siebie, dobrze?. Patrzył na mnie z groźną miną
- Nie ma sprawy, będę szła do domu, wybacz.
- Odprowadzę cię, dobrze?. Spytał
- No dobrze.
Zerwałam się z miejsca gdzie siedzieliśmy i ruszyłam w kierunku domu, nadal jeszcze płakałam.
- Hej, ale nie płacz. Chłopak złapał mnie za rękę i przysunął do siebie, szliśmy tak objęci jak jakaś para, ale ja tak nie uważałam to że on mi się podobał nie znaczy że mogę sobie myśleć takie rzeczy.
Przed domem puściłam się z uścisku i przytuliłam chłopaka.
-Dziękuje, dziękuje że jesteś.
- Nie ma za co, że ja cię wcześniej nie widziałem, teraz spokojnie bez nerwów, wróć do domku i spać. Powiedział po czym pocałował mnie w policzek a ja się tylko uśmiechnęłam i otworzyłam drzwi wejściowe.
Podążałam po schodach jak żółw, myśląc, co to w ogóle było?.
Gdy już weszłam do pokoju zdjęłam buty, położyłam kurtkę na fotel, otworzyłam lekko okno i podeszłam do szafki wyjąć piżamkę, pech chciał że walnęłam głową z całej siły i padłam na podłogę...
Wstałam, łapiąc się za głowę i czułam jak moja głowa mi pulsuje, zgasiłam światło i położyłam się na łóżko , próbowałam zasnąć, gdy naglę do mojego pokoju wleciało coś dużego.. co do cholery.
Wstałam zapalić i zaczęłam się drzeć.
Ps: Szybki rozdział , do następnego ; *
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rozdział 1
Godzina 12:34
Podniosłam lekko głowę spoglądając na budzik leżący na komodzie, miałam zaspane oczy i spojrzałam jeszcze raz.
- O cholera !
Zerwałam się z łóżka, i pobiegłam do kuchni, w kuchni była już mama i babcia z malutkim Bartusiem.
- Wychodzisz?. Spytała mama.
- Tak umówiłam się na wieczór z Karoliną.
- A Natan dzwonił?. Spytała mama.
Ona nie wiedziała że się rozstaliśmy, nic nie podejrzewała, jakby się mną nie przejmowała.
- Dzwonił kazał cię pozdrowić.
- To bardzo miły chłopak, pozdrów go też. Powiedziała mama.
- Dobrze, nie czekajcie na mnie dzisiaj, mam klucze.
Po poinformowaniu ruszyłam do swojego pokoju znalazłam jakąś spódniczkę ze skóry i niebieską bluzkę z ćwiekami i kawałkiem przyszytej skóry, do tego czarne dodatki , torebka na ramię i jesienne buty ze skóry.
Wzięłam rzeczy do kąpieli i poszłam wziąć kąpiel
*Chwilka później*
14:55
Wyszłam z kąpieli i próbowałam ogarnąć moją twarz i powiem że wyszło bardzo ładnie i naturalnie.
Weszłam do pokoju spoglądając na zegarek. Boże.. czy ja za każdym razem muszę się spóźniać.
Ubrałam rzeczy, wzięłam potrzebne rzeczy i ruszałam do Karli.
#Pukanie do drzwi#
- Oo hej, jesteś? miałaś być na szesnastą. Uśmiechnęła się w moim kierunku.
- Która jest?.
- No jest, 15:30 mamy jeszcze czas. Powiedziała po czym skierowała się w stronę ogromnej kuchni.
- Ile będzie ludzi?.
- Mało, może 10, albo jakieś 30 być może 300 ale nie wiadomo. Spojrzała na mnie z uśmiechem, rzucając we mnie puszką sprite.
- Kto tu jest chory..
- Nadal ty. Uśmiechnęła się.
- Idę do góry, ogarnę jeszcze twarz szybko.
- Uważaj, i tak ci spłynie. Zaczęła się śmiać
- Wredne babsko! idę, SIEMA !.
- Krzyżyk na drogę, uważaj nie wyjeb się.
Karla czasami mnie tak wkurza że mam ochotę zrobić jej z twarzy schronienie dla ptaków..
Zanim się obejrzałam usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi, i wchodziło po kilkunastu osób, spojrzałam z góry schodów kto wbija na imprezę, zobaczyłam go. To on Grecki BÓG.
Blondyn o Niebieskich tęczówkach, lekko wyrzeźbiony, miał na sobie full-capa z supra, białą bokserkę i do tego czarne CHACHIMOMMA, to właśnie on Kamil.
Wyglądał bajecznie, lecz co taka szara myszka jak ja może?. No nic.
Zeszłam na dół przywitać się z ludźmi, były znajome i znajomi, dobra kumpela włączyła muzykę, przyniosła przekonski, wystawiła alkohol i zaczęła się zabawa, ludzie brali kieliszki i zaczynali tańczyć, dookoła nie było żadnej osoby która by stała czy siedziała, a ci co nie chcieli tańczyć siedzieli na zewnątrz.
# Wibracje Telefonu #
- Gdzie jesteś !?.
- Nie twój zasrany interes !
- Jesteś Dziwką !
- Bujaj się ! nie ma nas !
#Sygnał rozłączenia#
Poczułam jak do moim oczu napływają łzy, chciałam uciec i kierowałam się do wyjścia gdy nagle trafiłam na coś przed mną. Spojrzałam do góry, to nie było coś, tylko ktoś. To Kamil.
- Ty płaczesz?. Spytał
- Wydaje ci się. Próbowałam się przesunąć
- Nie rób ze mnie debila, widzę.. Syknął
- Spójrz do przodu.
Gdy tylko spojrzał przemknęłam się tłum i wyszłam na zewnątrz, nie daleko domu Karli był park. Usiadłam na ławce i najzwyczajniej zaczęłam beczeć.
Ps: jeśli coś źle napisane wybaczcie ;c ja sie ucze XD
Podniosłam lekko głowę spoglądając na budzik leżący na komodzie, miałam zaspane oczy i spojrzałam jeszcze raz.
- O cholera !
Zerwałam się z łóżka, i pobiegłam do kuchni, w kuchni była już mama i babcia z malutkim Bartusiem.
- Wychodzisz?. Spytała mama.
- Tak umówiłam się na wieczór z Karoliną.
- A Natan dzwonił?. Spytała mama.
Ona nie wiedziała że się rozstaliśmy, nic nie podejrzewała, jakby się mną nie przejmowała.
- Dzwonił kazał cię pozdrowić.
- To bardzo miły chłopak, pozdrów go też. Powiedziała mama.
- Dobrze, nie czekajcie na mnie dzisiaj, mam klucze.
Po poinformowaniu ruszyłam do swojego pokoju znalazłam jakąś spódniczkę ze skóry i niebieską bluzkę z ćwiekami i kawałkiem przyszytej skóry, do tego czarne dodatki , torebka na ramię i jesienne buty ze skóry.
Wzięłam rzeczy do kąpieli i poszłam wziąć kąpiel
*Chwilka później*
14:55
Wyszłam z kąpieli i próbowałam ogarnąć moją twarz i powiem że wyszło bardzo ładnie i naturalnie.
Weszłam do pokoju spoglądając na zegarek. Boże.. czy ja za każdym razem muszę się spóźniać.
Ubrałam rzeczy, wzięłam potrzebne rzeczy i ruszałam do Karli.
#Pukanie do drzwi#
- Oo hej, jesteś? miałaś być na szesnastą. Uśmiechnęła się w moim kierunku.
- Która jest?.
- No jest, 15:30 mamy jeszcze czas. Powiedziała po czym skierowała się w stronę ogromnej kuchni.
- Ile będzie ludzi?.
- Mało, może 10, albo jakieś 30 być może 300 ale nie wiadomo. Spojrzała na mnie z uśmiechem, rzucając we mnie puszką sprite.
- Kto tu jest chory..
- Nadal ty. Uśmiechnęła się.
- Idę do góry, ogarnę jeszcze twarz szybko.
- Uważaj, i tak ci spłynie. Zaczęła się śmiać
- Wredne babsko! idę, SIEMA !.
- Krzyżyk na drogę, uważaj nie wyjeb się.
Karla czasami mnie tak wkurza że mam ochotę zrobić jej z twarzy schronienie dla ptaków..
Zanim się obejrzałam usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi, i wchodziło po kilkunastu osób, spojrzałam z góry schodów kto wbija na imprezę, zobaczyłam go. To on Grecki BÓG.
Blondyn o Niebieskich tęczówkach, lekko wyrzeźbiony, miał na sobie full-capa z supra, białą bokserkę i do tego czarne CHACHIMOMMA, to właśnie on Kamil.
Wyglądał bajecznie, lecz co taka szara myszka jak ja może?. No nic.
Zeszłam na dół przywitać się z ludźmi, były znajome i znajomi, dobra kumpela włączyła muzykę, przyniosła przekonski, wystawiła alkohol i zaczęła się zabawa, ludzie brali kieliszki i zaczynali tańczyć, dookoła nie było żadnej osoby która by stała czy siedziała, a ci co nie chcieli tańczyć siedzieli na zewnątrz.
# Wibracje Telefonu #
- Gdzie jesteś !?.
- Nie twój zasrany interes !
- Jesteś Dziwką !
- Bujaj się ! nie ma nas !
#Sygnał rozłączenia#
Poczułam jak do moim oczu napływają łzy, chciałam uciec i kierowałam się do wyjścia gdy nagle trafiłam na coś przed mną. Spojrzałam do góry, to nie było coś, tylko ktoś. To Kamil.
- Ty płaczesz?. Spytał
- Wydaje ci się. Próbowałam się przesunąć
- Nie rób ze mnie debila, widzę.. Syknął
- Spójrz do przodu.
Gdy tylko spojrzał przemknęłam się tłum i wyszłam na zewnątrz, nie daleko domu Karli był park. Usiadłam na ławce i najzwyczajniej zaczęłam beczeć.
Ps: jeśli coś źle napisane wybaczcie ;c ja sie ucze XD
niedziela, 3 listopada 2013
Poznaj Mnie
Dzień Udany Jednym Słowem, Chyba Wszystko Wraca Po Staremu
Co jest ze mną nie tak? -Wszystko.
Godzina 23:15
Jestem Susan mówią też Sisi, chodzę do szkoły Handlowej, dokładnie Technik Handlowiec, mieszkam w małym mieszkaniu, nie jestem jakoś bogata, ale nie jestem też biedna, moje hobby to muzyka, sport, przygody, mam braciszka ma już 2 latka, dziwne ja mam już 16 lat jakieś 20 dni temu miałam swoje urodziny, byłam tylko ja i kawałek tortu, nawet nie chciało mi się go ruszyć, całą noc przepłakałam, pewnie pytacie czemu sama?. Otóż, dwa miesiące temu pokłóciłam się z przyjaciółkami o mojego chłopaka Natana, bardzo dziwna historia z nim, ale nie o tym tu mowa, zostawiłam go jakoś 2 tygodnie temu, więc, ja to widzę tak:
Jest już troszkę późno i jestem zmęczona po szkole jutro Sobota więc się wyśpie, impreza czeka na mnie i czeka kumpela, dokładnie jest jak moja siostra, wspiera mnie odkąd dziewczyny uświadomiły sobie że nie chcą już mojej przyjaźni, może i lepiej dla mnie. Za dziesięć minut wybije dwunasta. Czas się wykąpać.
* Chwilka później*
# Sygnał Telefonu # - LOLLY
- Czekaj ! nie odłączaj się !
Wybiegłam w pół naga do pokoju, zdążyłam tylko ręcznik zawiązać w pasie i wparowałam do pokoju, zapomniałam że moje okna były nie zasłonięte a Luis z sąsiedniej strony patrzył się jakby ujrzał Jezusa
- Cholera..
Nie zdążyłam odebrać, podeszłam do okna i jednym szarpnięciem zasłoniłam okno.
Dzwoniła do mnie Karla
Tak to właśnie ta moja nowa kochana siostrzyczka, która codziennie mówi mi jaką to ja mam psychikę zniszczoną, nie moja wina że lubię to.
Dokładnie to od tych dwóch tygodni zaczęłam brać narkotyki, jarać trawkę i pić więcej niż piłam.
Rodzice czyli moja mama, babcia i mojej mamy partner nic nie wiedzieli, nawet nie spodziewali się tego po mnie, a jednak ich kochana córeczka, wniusia zawiodła.
Byłam Kochana Do Czasu Gdy Zrozumiałam Że NIKT tak NA PRAWDĘ mnie nie potrzebuje.
# Sygnał Telefonu # - LOLLY
- Tak słucham ?
- Przestań, dzwonie ci powiedzieć że jutro impreza o 16:00 masz być u mnie, okej ?
- Okej, ale teraz o 16:00 robi się ciemno.
- I o to chodzi, do wieczora, pa.
=Sygnał rozłączenia=
Szesnasta. Boże co ja ubiorę, pewnie będzie Kamil , ten najładniejszy ze szkoły, boże, co mam ubrać. Pobiegłam do szafki ubrać piżamę, i o godzinie 1:00 kładąc się spać z myślą o jutrzejszej imprezie.
Ps : Krótki mały początek, nie piszę kto będzie bo to niespodzianka, po prostu najlepiej czytać, powiem wam że będą nie stworzone rzeczy. Moja głowa to zło XD
Subskrybuj:
Posty (Atom)