Godzina 12:34
Podniosłam lekko głowę spoglądając na budzik leżący na komodzie, miałam zaspane oczy i spojrzałam jeszcze raz.
- O cholera !
Zerwałam się z łóżka, i pobiegłam do kuchni, w kuchni była już mama i babcia z malutkim Bartusiem.
- Wychodzisz?. Spytała mama.
- Tak umówiłam się na wieczór z Karoliną.
- A Natan dzwonił?. Spytała mama.
Ona nie wiedziała że się rozstaliśmy, nic nie podejrzewała, jakby się mną nie przejmowała.
- Dzwonił kazał cię pozdrowić.
- To bardzo miły chłopak, pozdrów go też. Powiedziała mama.
- Dobrze, nie czekajcie na mnie dzisiaj, mam klucze.
Po poinformowaniu ruszyłam do swojego pokoju znalazłam jakąś spódniczkę ze skóry i niebieską bluzkę z ćwiekami i kawałkiem przyszytej skóry, do tego czarne dodatki , torebka na ramię i jesienne buty ze skóry.
Wzięłam rzeczy do kąpieli i poszłam wziąć kąpiel
*Chwilka później*
14:55
Wyszłam z kąpieli i próbowałam ogarnąć moją twarz i powiem że wyszło bardzo ładnie i naturalnie.
Weszłam do pokoju spoglądając na zegarek. Boże.. czy ja za każdym razem muszę się spóźniać.
Ubrałam rzeczy, wzięłam potrzebne rzeczy i ruszałam do Karli.
#Pukanie do drzwi#
- Oo hej, jesteś? miałaś być na szesnastą. Uśmiechnęła się w moim kierunku.
- Która jest?.
- No jest, 15:30 mamy jeszcze czas. Powiedziała po czym skierowała się w stronę ogromnej kuchni.
- Ile będzie ludzi?.
- Mało, może 10, albo jakieś 30 być może 300 ale nie wiadomo. Spojrzała na mnie z uśmiechem, rzucając we mnie puszką sprite.
- Kto tu jest chory..
- Nadal ty. Uśmiechnęła się.
- Idę do góry, ogarnę jeszcze twarz szybko.
- Uważaj, i tak ci spłynie. Zaczęła się śmiać
- Wredne babsko! idę, SIEMA !.
- Krzyżyk na drogę, uważaj nie wyjeb się.
Karla czasami mnie tak wkurza że mam ochotę zrobić jej z twarzy schronienie dla ptaków..
Zanim się obejrzałam usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi, i wchodziło po kilkunastu osób, spojrzałam z góry schodów kto wbija na imprezę, zobaczyłam go. To on Grecki BÓG.
Blondyn o Niebieskich tęczówkach, lekko wyrzeźbiony, miał na sobie full-capa z supra, białą bokserkę i do tego czarne CHACHIMOMMA, to właśnie on Kamil.
Wyglądał bajecznie, lecz co taka szara myszka jak ja może?. No nic.
Zeszłam na dół przywitać się z ludźmi, były znajome i znajomi, dobra kumpela włączyła muzykę, przyniosła przekonski, wystawiła alkohol i zaczęła się zabawa, ludzie brali kieliszki i zaczynali tańczyć, dookoła nie było żadnej osoby która by stała czy siedziała, a ci co nie chcieli tańczyć siedzieli na zewnątrz.
# Wibracje Telefonu #
- Gdzie jesteś !?.
- Nie twój zasrany interes !
- Jesteś Dziwką !
- Bujaj się ! nie ma nas !
#Sygnał rozłączenia#
Poczułam jak do moim oczu napływają łzy, chciałam uciec i kierowałam się do wyjścia gdy nagle trafiłam na coś przed mną. Spojrzałam do góry, to nie było coś, tylko ktoś. To Kamil.
- Ty płaczesz?. Spytał
- Wydaje ci się. Próbowałam się przesunąć
- Nie rób ze mnie debila, widzę.. Syknął
- Spójrz do przodu.
Gdy tylko spojrzał przemknęłam się tłum i wyszłam na zewnątrz, nie daleko domu Karli był park. Usiadłam na ławce i najzwyczajniej zaczęłam beczeć.
Ps: jeśli coś źle napisane wybaczcie ;c ja sie ucze XD
Popularne posty
-
Dzień Udany Jednym Słowem, Chyba Wszystko Wraca Po Staremu Co jest ze mną nie tak? -Wszystko. Godzina 23:15 Jestem Susan mówią też Si...
-
Wstałam lekko z tego łóżka i nie wiedziałam co robić z leżącymi płatkami róż, wzięłam rękawiczki i pomału zaczęłam je zbierać do przezroczy...
-
Justin.. Gdzie ta cholera jest, uciekł mi, mały nie znośny.. oo tam jest. Leciałem zobaczyć co na mieście słychać, dzień ciemny, troszk...
-
Godzina 12:34 Podniosłam lekko głowę spoglądając na budzik leżący na komodzie, miałam zaspane oczy i spojrzałam jeszcze raz. - O chol...
-
Był lekki wiatr, drzewa szumiały, liście spadały, ja płakałam. Poczułam na ramieniu dotyk. - Czego chcesz ode mnie?. - Wybiegłaś zostawi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz