Popularne posty

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 1

 Godzina 12:34

 Podniosłam lekko głowę spoglądając na budzik leżący na komodzie, miałam zaspane oczy i spojrzałam jeszcze raz.
- O cholera !
Zerwałam się z łóżka, i pobiegłam do kuchni, w kuchni była już mama i babcia z malutkim Bartusiem.
- Wychodzisz?. Spytała mama. 
- Tak umówiłam się na wieczór z Karoliną.
- A Natan dzwonił?. Spytała mama.
Ona nie wiedziała że się rozstaliśmy, nic nie podejrzewała, jakby się mną nie przejmowała.
- Dzwonił kazał cię pozdrowić. 
- To bardzo miły chłopak, pozdrów go też. Powiedziała mama.
- Dobrze, nie czekajcie na mnie dzisiaj, mam klucze. 
Po poinformowaniu ruszyłam do swojego pokoju znalazłam jakąś spódniczkę ze skóry i  niebieską bluzkę z ćwiekami i kawałkiem przyszytej skóry, do tego czarne dodatki , torebka na ramię i jesienne buty ze skóry. 

Wzięłam rzeczy do kąpieli i poszłam wziąć kąpiel 

*Chwilka później* 
 
14:55

Wyszłam z kąpieli i próbowałam ogarnąć moją twarz i powiem że wyszło bardzo ładnie i naturalnie.
Weszłam do pokoju spoglądając na zegarek. Boże.. czy ja za każdym razem muszę się spóźniać.
Ubrałam rzeczy, wzięłam potrzebne rzeczy i ruszałam do Karli.

#Pukanie do drzwi#

- Oo hej, jesteś? miałaś być na szesnastą. Uśmiechnęła się w moim kierunku.
- Która jest?. 
- No jest, 15:30 mamy jeszcze czas. Powiedziała po czym skierowała się w stronę ogromnej kuchni.
- Ile będzie ludzi?.
- Mało, może 10, albo jakieś 30 być może 300 ale nie wiadomo. Spojrzała na mnie z uśmiechem, rzucając we mnie puszką sprite.
- Kto tu jest chory.. 
- Nadal ty. Uśmiechnęła się.
- Idę do góry, ogarnę jeszcze twarz szybko.
- Uważaj, i tak ci spłynie. Zaczęła się śmiać 
- Wredne babsko! idę, SIEMA !. 
- Krzyżyk na drogę, uważaj nie wyjeb się.
Karla czasami mnie tak wkurza że mam ochotę zrobić jej z twarzy schronienie dla ptaków.. 

Zanim się obejrzałam usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi, i wchodziło po kilkunastu osób, spojrzałam z góry schodów kto wbija na imprezę, zobaczyłam go. To on Grecki BÓG.

Blondyn o Niebieskich tęczówkach, lekko wyrzeźbiony, miał na sobie full-capa z supra, białą bokserkę i do tego czarne CHACHIMOMMA, to właśnie on Kamil.
Wyglądał bajecznie, lecz co taka szara myszka jak ja może?. No nic. 

Zeszłam na dół przywitać się z ludźmi, były znajome i znajomi, dobra kumpela włączyła muzykę, przyniosła przekonski, wystawiła alkohol i zaczęła się zabawa, ludzie brali kieliszki i zaczynali tańczyć, dookoła nie było żadnej osoby która by stała czy siedziała, a ci co nie chcieli tańczyć siedzieli na zewnątrz.

# Wibracje Telefonu #

- Gdzie jesteś !?.
- Nie twój zasrany interes !
- Jesteś Dziwką !
- Bujaj się ! nie ma nas ! 

#Sygnał rozłączenia#

Poczułam jak do moim oczu napływają łzy, chciałam uciec i kierowałam się do wyjścia gdy nagle trafiłam na coś przed mną. Spojrzałam do góry, to nie było coś, tylko ktoś. To Kamil.
 - Ty płaczesz?. Spytał
 - Wydaje ci się. Próbowałam się przesunąć 
 - Nie rób ze mnie debila, widzę.. Syknął
 - Spójrz do przodu. 
Gdy tylko spojrzał przemknęłam się tłum i wyszłam na zewnątrz, nie daleko domu Karli był park. Usiadłam na ławce i najzwyczajniej zaczęłam beczeć.



Ps: jeśli coś źle napisane wybaczcie ;c ja sie ucze XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz